Dzisiaj miałem wielki dzień przemyśleń. Z nudów spowodowanych monotonnym zajęciem w pracy. Przechodząc do konkretów wymyśliłem sobie, że złożę ofertę panu premierowi Donaldowi Tuskowi. Jestem przekonany, że moja oferta nie będzie wygórowana. Ale za to będzie bardzo atrakcyjna.
Kraków 20 lutego 2012 r.
Szanowny Pan
Donald Tusk
Premier Rzeczypospolitej Polskiej
Szanowny Panie Premierze. Jestem młodym i ambitnym człowiekiem. Potrafię ciężko pracować ponieważ wychowałem się w rodzinie, która nie ma zbyt wielu dyplomów wyższych uczelni. Jestem z tego pokolenia mojej rodziny, które stara się dopiero o takież oto dyplomy. Potrafię ciężko pracować, znam dwa języki obce, znam się na sporcie, znam się na muzyce. Późno chodzę spać a bardzo wczesnym rankiem mam pobudkę. Nie wiem, czy wie Pan co to znaczy wstać o 5:10 rano a położyć się do łóżka o 23:00 i zasnąć dopiero po północy, ponieważ pochłania człowieka lektura ulubionej książki. A czytam dużo, ponieważ jestem człowiekiem niezwykle zachłannym wiedzy.
Obecnie jestem na drugim roku studiów związanych z administracją publiczną. Bardzo ciekawy kierunek, który daje mi obycie w gąszczu biurokratycznych niuansów jakich pełno w każdym ministerstwie. Z racji pracy, którą na co dzień muszę wykonywać potrafię się szybko aklimatyzować. Będąc nieskromnym człowiekiem chciałbym nadmienić, że swoją pracowitością i bystrością mógłbym zawstydzić niejednego ministra i wiceministra, którzy Pana Premiera mają okazję otaczać.
Nie posiadam żadnych kwalifikacji. Nie mam żadnego doświadczenia w pracy związanej z ministerialnymi gabinetami. Najwyżej sprzątałem te gabinety. Ewentualnie remontować bym mógł. Nic to. Panie Premierze jednak widzę, że brak takiego doświadczenia nie jest żadnym problemem w piastowaniu stanowiska ministra. Jeśli mi to nie zaszkodzi, to muszę dodać iż jestem uczciwym katolikiem. Powinno to być plusem chyba, że jest to negatywnie traktowane. Nie wiem nie sprawdzałem.
Moje wymagania finansowe (nie do wiary): połowa normalnej pensji przewidzianej dla ministra i zwrot kosztów podróży. Wyżywienie zapewnię sobie we własnym zakresie, ponieważ chciałbym wiedzieć na bieżąco ile moi współrodacy muszą wydawać pieniędzy na podstawowe środki przewidziane dla godnego przeżycia. Samochodu służbowego również nie chcę. Mam swój dziesięcioletni. Diesiel i oszczędny. Przede wszystkim tani w utrzymaniu. Podróżować samolotem z Warszawy do Krakowa również nie muszę. Komórki służbowej i tableta nie chcę. Mam swojego smartfona, który po wykupieniu odpowiedniej ilości pakietu jest zdecydowanie tańszy w użytkowaniu. Nowego komputera też nie, ponieważ mam swój prywatny, który mi dobrze służy. Nawet mam oryginalne oprogramowanie. Myślę, że co do szczegółów finansowych jest to zdecydowanie atrakcyjna oferta. Z racji na swoją uczciwość zapewniam, że przez okres mojego urzędowania w podległym mi resorcie nie byłoby żadnych afer. Nie chciałbym przynieść wstydu sobie i swojej rodzinie.
Moja oferta będzie cały czas aktualna. Kontakt pod adresem e-mail mysleniczanin@gazeta.pl . Formułuję swoją ofertę w formie listu otwartego ponieważ każdy powinien mieć do niej dostęp. Ewentualną nominację i warunki na których byłaby ona przeze mnie zaakceptowana również powinniśmy upublicznić. W momencie prowadzonych rozmów upublicznię swoją tożsamość.
Z wyrazami szacunku
Myśleniczanin
Zapraszam również tutaj: http://czynspoleczny.blox.pl



Przecież nawet adresu e-mailowego do Marcina Rosoła nie znasz. Nie jesteś swój chłopak.